RSS
wtorek, 24 lipca 2012
Jest tanio

Jako, że z przyStacja benzynowa na Filipinachczyn biznesowych przez najbliższe kilka miesięcy będę przebywał na Filipinach, mogę już teraz po ok. 2 tygodniach pobytu powiedzieć, że siedząc 10.000 km od Szczecina można bardzo szybko polską politykę mieć głęboko... na dnie tutejszego oceanu. Może i zapomniałbym nawet o naszych pseudoliberałach (swoją drogą ciekawe czemu słownik jeszcze podkreśla mi to słowo na czerwono !? ) z PO, gdyby nie to, że każdego dnia mijam kilka stacji benzynowych, na których ceny odbiegają nieco od tych w naszym nieszczęsnym kraju (patrz rysunek). Jedno Peso Filipińskie kosztuje ok. 8,5 gr, TURBO Diesel kosztuje ok. 44,50 PHP czyli w przeliczeniu 3,80 zł, natomiast benzyna 49,53 ₱ tj. 4,21 zł. Żeby nie było jednak za wesoło, to trzeba przyznać, że ceny owoców i warzyw są tutaj takie same, a czasami nawet i wyższe (!!) niż w Polsce i nie dotyczy to tylko takich owoców jak jabłka czy gruszki, ale wyższe ceny mają nawet banany czy arbuzy. Oczywiście można trafić na różne promocje, albo kupić coś z niższej półki - ale to samo można zrobić też w Szczecinie. Na szczęście jedzenie w lokalach jest tutaj znacznie tańsze niż w Polsce, w szczególności w mniejszych punktach, ale również sieciówki oferują niezłą jakość w przystępnej cenie. Bardzo popularną rJolliebeeestauracją jest Jolliebee - Filipińska odpowiedź na McDonalda - działająca zresztą również w USA, Arabii Saudyjskiej i wielu innych krajach (niestety nie ma go w Europie :-( , więc może jest to dobry pomysł na franszyzę ;-) ), gdzie za ok. 65 peso (ok. 5,55 zł)  można sobie zjeść zestaw z colą i frytkami, choć porcja ta jest nieco mniejsza niż w "Maku". Można zatem wyciągnąć śmiały wniosek, że taniej jest tutaj chodzić do lokali niż kupować jedzenie w marketach (np. mleko za ponad 100 PHP!!).  Również środki publicznego transportu nie są tutaj zbyt drogie, ale należy pamiętać, że taxi, jeżeli podróżuje się samemu, kosztuje 10 razy więcej niż przejazd moim ulubionym środkiem transportu, jakim od kilkunastu dni jest dla mnie Jeepney. Przejechanie tym typowym dla Filipin środkiem transportu trasy wynoszącej ok. 3 km to koszt zaledwie 8 ₱ ( 70 gr).  Pamiętajmy jednak, że tutejsze zarobki są znacznie niższe niż w Polsce i w Cebu City (sądząc po ogłoszeniach) praca, w której miesięczne wynagrodzenie(6 dni w tygodniu !) wynosi ok. 1000 zł jest uważana za dobrą, zatem w przeliczeniu na zarobki (zwłaszcza, że rodziny są tutaj dużo, dużo większe niż w Europie) koszty życia są naprawdę wysokie - jednak w "liczbach bezwzględnych" jest tanio i smacznie :-)  

Autor bloga jako kierowca jeepney'a

18:06, mkpietrasik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 czerwca 2012
Czy wiecie, że....

...gdy w USA ktoś kto pełni jakiś urząd nie związany z wymiarem sprawiedliwości prosi sędziów o wyższe wyroki w jakiejś sprawie - sądy broniąc swojej niezawisłości taką osobę uniewinniają....

08:16, mkpietrasik
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 maja 2012
W obronie Ameryki

Mimo tego, że wiele osób uważa, że mówienie nieprawdy dzieli się na małe kłamstwa, wielkie kłamstwa i statystyki, to postanowiłem się nimi (zresztą nie po raz pierwszy) posłużyć, żeby sprawdzić czy rzeczywiście obecny kryzys jest zmierzchem modelu gospodarczego "made in USA". Sprawdziłem zatem najbardziej wg mnie miarodajny (choć opatrzony błędami i nie jedyny) ranking, jakim jest HDI (indeks rozwoju społecznego). Wynika z niego, że w 2008 roku (gdy kryzys rozkręcił się na dobre) Stany Zjednoczone zajmowały 12 miejsce na świecie, a od dwóch lat zajmują 4 lokatę, wyprzedzając m.in. Kanadę, która tradycyjnie lokowała się zawsze wyżej od sąsiada nie tylko na mapie. To prawda, że gospodarka amerykańska przeżywa kryzys, ale żaden inny model nie radzi sobie w kryzysie tak dobrze jak ona. 

21:45, mkpietrasik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 maja 2012
Trochę się zapuściłem

Od 20 dni nic nie napisałem, samemu sobie dając różne wymówki: a to długi weekend, a to ładna pogoda...tymczasem wiele się w maju w polityce wydarzyło. Co prawda do jakiś poważnych zmian w naszym "nieszczęsnym kraju" jeszcze daleko, ale ja osobiście mogę chodzić z głową lekko podniesioną, świadomy, że miałem rację nie stawiając na premiera Tuska jako człowieka, który miałby poprowadzić Polskę ku lepszemu. Okazuje się, że pseudo-liberalny rząd PO-PSL nie potrafi wyzwolić się od panującego u nas od maja 1926 roku kultu państwa i postanowił "dla ratowania budżetu" podnieść nam wiek emerytalny...prawda jest taka, że rząd Kaczyńskiego też by to teraz zrobił, bo ani jeden ani drugi polityk nie ma odwagi przeprowadzić rynkowych reform...ale (o czym wiele razy wspominałem) Jarosław Kaczyński otwarcie mówi, że jest socjalistą w sprawach gospodarczych i ewentualne niepowodzenia jego rządów wpłyną na właściwe konto, a tak bardziej radykalni socjaliści powiedzą, że to wszystko wina wolnego rynku i trzeba im dać władzę (w rzeczywistości dolewając oliwy do ognia) - tak jak to miało miejsce kilka tygodni temu we Francji. To co jednak wyróżnia prezesa PiS-u, to to, że on najpierw jest patriotą, a dopiero potem socjalistą i jeżeli jacyś ludzie odpowiednio go przekonają, że jednak warto byłoby przeprowadzić takie zmiany, żeby państwo służyło człowiekowi, a nie człowiek państwu (a w rzeczywistości grupie rządzących urzędników), to jest szansa, że takie coś nastąpi.   

19:42, mkpietrasik
Link Komentarze (1) »
środa, 02 maja 2012
Nie bojkotujmy Ukrainy

Historia uczy, że wszystkie autorytarne i totalitarne reżimy upadały po tym, jak rządzone przez nie kraje próbowały bardziej otworzyć się na świat. Oznacza to, że nawet jeżeli jakieś państwo nie chce tego robić, to trzeba go do świata wpychać na siłę, a taką okazją dla autorytarnej  Ukrainy jest właśnie Euro 2012. Jedyną osobą która zyska na bojkocie jest Wiktor Janukowycz, który dzięki podległym sobie mediom będzie mógł mówić swoim rodakom jaki to niedobry jest Zachód, wtrącający się w wewnętrzne sprawy jego kraju, a wszelkie niepowodzenia gospodarcze przez najbliższe 10 lat będzie można zwalić na ów bojkot, tłumacząc, że to właśnie przez niego Ukraina nie uzyskała spodziewanych zwrotów z inwestycji związanych z mistrzostwami i dlatego teraz nie ma pieniędzy na szkoły, szpitale, policję...

Poza tym politycy, którzy podjęli ten temat na miesiąc przed mistrzostwami sprawiają trochę wrażenie "urwanych z księżyca", gdyż z tego co się orientuję to na Ukrainie podobna sytuacja do obecnej panuje już od dosyć dawna....Polska zresztą też w moich oczach odbiega znacznie od tego co nazwałbym idealnym państwem, ale wolę, żeby zmiany nastąpiły oddolnie tj. aby nasi obywatele sami z siebie doszli do wniosku, że należy zmienić władzę i konstytucję, bo zmiany pod naciskiem Zachodu nie przyniosą pożądanego efektu.

18:36, mkpietrasik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 kwietnia 2012
Ulica

Przedwczoraj na Mszy Św. po zakończeniu "Marszu dla życia" ks. abp. prof. Andrzej Dzięga powiedział, że w demokracji istnieją dwa parlamenty: taki, jaki mamy np. w Warszawie na Wiejskiej i parlament ulicy, na którym ludzie, którym sprawy kraju nie są obojętne rozmawiają bądź w inny sposób demonstrują swoje przekonania. Ten drugi, według mnie, zarówno w Europie Zachodniej jak i w Polsce jest coraz bardziej zauważalny, a jego nadal znacznie mniejsza aktywność w naszym kraju w stosunku do sąsiadów wynika po części z zacofania polskiej demokracji w stosunku do zachodu. (Podobnie zresztą rzecz ma się z gospodarką - rozwój gospodarczy naszego kraju jest w znacznej części spowodowany zacofaniem, które powoduje, że nawet w dobie kryzysu mamy kogo gonić.) O tym, że ten "drugi parlament" jest skuteczny świadczy wiele wydarzeń (jak chociażby sprawa ACTA) i widać, że rządzący Polską bardzo się go obawiają. Wynika to w znacznej mierze z faktu, że na ulicy nie będą rządzić pseudointelektualiści i karierowicze głosujący na PO "żeby się z nas Niemcy nie śmiali", ale przede wszystkim związkowcy. Paradoksem polskiej sceny politycznej jest fakt, że najbardziej lewicowa partia, która w dodatku sprawuje władzę nie posiada zaplecza związkowego - chociaż w każdym innym kraju do takiej frakcji związkowcy pchali by się drzwiami i oknami. PO woli jednak stosować pseudoliberalną retorykę, która odstrasza ich potencjalny elektorat. Prawdziwi liberałowie tacy jak Stanisław Michalkiewicz czy Janusz Korwin Mikke, którzy mają dosyć krytyczny stosunek do Solidarności czy OPZZ, na wspólnych demonstracjach  (o czym można poczytać na blogach tych panów) są poklepywani po plecach przez członków wcześniej wspomnianych organizacji. Donalda Tuska nikt nie poklepie.

20:47, mkpietrasik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Litwini

Odkąd Bronisław Komorowski został prezydentem Polski, a więc od momentu kiedy to Platforma przejęła w 100 % kontrolę nad polityką zagraniczną, w naszych mediach widzimy coraz silniejszą nagonkę przeciwko północno-wschodnim sąsiadom (pisownia polskich nazwisk, kibicowanie w wyborach Akcji Polaków na Litwie etc.). W wielu przypadkach wina leży oczywiście po stronie Litwinów, gdyż typowy Litwin (podobnie jak typowy Polak, Niemiec, Rosjanin,...) ma swoje wady i zalety, jednak muszę przyznać, że w całym tym sporze nie mogę kibicować "naszym", gdyż uważam, że byłoby to stawianie emocjonalnego patriotyzmu ponad zasady moralne i zdrowy rozsądek. Jako mieszkaniec poniemieckiego Szczecina nie chciałbym, żeby w naszym mieście większość w radzie miasta miała "Akcja Niemców na Pomorzu", a za użycie polskich form imion i nazwisk, takich jak Elżbieta I, Jerzy Waszyngton (po litewsku Džordžas Vašingtonas, a nasz były prezydent nazywa się Aleksandras Kvasnievskis) czy wreszcie Władysław Jagiełło, ktoś uwał mnie za ksenofoba. W myśl zasady, że gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta, możemy łatwo odgadnąć jakie państwo ma największy interes w eskalacji konfliktu...



 



18:46, mkpietrasik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 kwietnia 2012
Życzenia Paschalne

O, jak przedziwna łaskawość Twej dobroci dla nas!
O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna.
O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa!
O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel! (źródło: Exultet)

 

Z okazji zbliżającego się Świętego Triduum Paschalnego Męki i Zmartwychwstania Pańskiego, życzę wszystkim moim czytelnikom wszelkich łask płynących z przebitego Serca Jezusowego, a zwłaszcza odpuszczenia grzechów i Bożej opieki na każdy kolejny dzień !

21:25, mkpietrasik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 31 marca 2012
Podwyższenie wieku emerytalnego

Ponoć liberalizm zakłada, że państwo jest dla człowieka, a nie człowiek dla państwa...

19:05, mkpietrasik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 marca 2012
Sprawozdanie z wycieczki do Gdańska

Chociaż zawsze wydawało mi się, że niewiele podróżuję po Polsce, to jednak w trakcie rozmów ze znajomymi uświadomiłem sobie, że jako jeden z nielicznych miałem już okazję zobaczyć (chociaż niestety tylko z zewnątrz) wszystkie krajowe stadiony zbudowane z myślą o Euro 2012. Zawsze, gdy jadę do jakiegoś większego miasta niemal odruchowo porównuję je ze Szczecinem. Trzeba przyznać, że Trójmiasto na tym tle wygląda bardzo korzystnie i zdecydowanie bardziej "europejsko". Czeka nas zatem wiele pracy aby dorównać do poziomu Gdańska i okolic, uważam jednak, że na przyszłość Szczecina możemy patrzeć z wielkimi nadziejami. Przede wszystkim Gdańsk (Poznań, Wrocław,...) "pompuje się" teraz przed Euro 2012, które nawet jeżeli nie będzie finansową klapą, to w dłuższej perspektywie przyniesie miastom, w których się odbywa przerost infrastruktury, który nie mając rynkowego uzasadnienia będzie stanowić duże obciążenie finansowe i przeszkodę w dalszym, odpowiednio ukierunkowanym rozwoju (przykład tego widać w Portugalii). Szczecin pozbawiony tego balastu i na dodatek już teraz prowadzący inwestycje mające głównie na celu polepszenie życia jego mieszkańców, a nie przyjeżdżających na kilka dni kibiców, może w perspektywie paru następnych lat stać się "czarnym koniem" wśród polskich metropolii. Ale oprócz tego jest jeszcze jeden powód, który sprawia, że uważam Szczecin za miasto, które w przyszłości może mieć istotne znaczenie dla Polski. W dobie szybkiej urbanizacji w krajach rozwiniętych obecne metropolie przekształcają się w megapolie, które stanowią zespoły miejskie często przekraczające granicę jednego państwa. Skoro niektórzy uważają już, że Paryż i Bruksela stanowią jeden zespół miejski, to dlaczego Szczecin nie mógłby się w perspektywie 15-20 lat stać częścią Berlińskiego megapolis ? Już teraz połączenie kolejowe i drogowe ze stolicą Niemiec jest lepsze niż z Warszawą, a na berlińskie lotniska codziennie jeżdżą dziesiątki busów, myślę zatem, że jest tylko kwestią czasu, kiedy na dworcu Szczecin Główny będzie można wsiąść do kilku linii berlińskiego S-Bahna. Proces ten będzie miał (a właściwie już ma) charakter całkiem naturalny wynikający bardziej z rządzących światem prawideł niż jakiś ukierunkowanych administracyjnie działań, a im więcej u nas i u naszych sąsiadów będzie tzw. "rynku", tym szybciej ta integracja będzie przebiegała. Taka ścisła współpraca naszego miasta ze stolicą Niemiec nie jest na pewno żadna próbą odwrócenia się od reszty kraju, wprost przeciwnie. Jest to szansa na polski udział w korzyściach płynących z rozwoju naszego bogatego sąsiada!

22:28, mkpietrasik
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26

O SOBIE

Ur. 8.01.1984. Absolwent I LO im. Mieszka I w Świnoujściu i Wydziału Informatyki Politechniki Szczecińskiej (tytuł mgr inż.) Obecnie zatrudniony jako programista.

rozwój osobisty